phm. Włodzimierz Dola HR

Druhu Macieju,

nazywam się Włodzimierz Dola i jestem jednym z sygnatariuszy propozycji uchwały, która została przyjęta. Nie zgadzam się w całej rozciągłości z Twoim zdaniem. Dla ułatwienia zrozumienia moich słów ponumerowałem myśli, do których będę się odnosił w tekście. Maćku w Twoim tekście zauważyłem wiele błędów, wynikających z nieznajomości pojęć jakich używasz, jak i merytorycznych.

>W piątym akapicie piszesz:

 

„Poco jednostka centralna zbiera pieniądze od jednostek niższego rzędu? Po pierwsze, aby realizować tzw. funkcję alokacyjną, czyli wydawać te środki efektywniej, przynosząc wyższą użyteczność całej społeczności. Ma to sens przede wszystkim podczas finansowania potrzeb zbiorowych i (nie wchodząc w szczegółowe klasyfikacje) są to takie potrzeby, które ze względu na swój charakter, raczej nie mogą być zaspokajane przez jednostki niższego rzędu. Ponadto ich realizacja przez Okręg powoduje poprawę stanu całej organizacji, a nie tylko np. jednej drużyny. Takie potrzeby zbiorowe to m.in.: dobry wizerunek społeczny ZHR, utrzymywanie statusu prawnego organizacji, prowadzenie spójnego systemu rozliczeń finansowych, organizacja kursów i szkoleń, integracja środowiska instruktorskiego, itp."

  1. Nie zgadzam się z ogólną tezą jakoby ten fundusz służył jedynie pojedynczym drużynom, a nie całemu okręgowi. Prawdą jest, że osoby, które sygnowały ten projekt pochodzą z jednego środowiska, nie jest natomiast prawdą, że jest to sprawa pojedynczej drużyny. Dla przykładu, a najlepiej jest na własnym, w Obwodzie „Ziemia Radomska", którego byłem sekretarzem, i w którego imieniu występowałem z propozycją uchwały są trzy hufce, a w nich blisko 400 harcerek i harcerzy. W samych Pionkach jest 11 drużyn (ok. 200 osób), które regularnie użytkują pomieszczenia harcówki. Ponadto w obwodzie znajdują się też drużyny z Radomia, Kozienic, Zwolenia i Łaguszowa - które też korzystają z tego obiektu (tak jak wspomniałem ok. 400 osób). Przyjeżdżają też do Pionek i okolic drużyny z całej Polski na biwaki i zimowiska. Projekt nasz jednak dotyczy nie tylko naszej harcówki, jak Druh próbuje usilnie wykazać, ale wszystkich pomieszczeń i budynków będących we władaniu Okręgu Mazowieckiego. Proszę przeczytać sprawozdanie z działalności Okręgu, tam znajdzie Druh wykaz tych budynków. Jest ich kilkadziesiąt. Czy to nie jest potrzeba zbiorowa w skali całego Okręgu? Okręg Mazowiecki nie kończy się na Warszawie. Spójrz proszę na mapę i dowiedz się jak rozległy jest Okręg Mazowiecki - obejmuje trzy chorągwie. W Płocku, Ostrołęce, Siedlcach, Mińsku i Suwałkach też istnieją środowiska i też muszą gdzieś mieć zbiórki. Niech mi więc Druh nie mówi, że to jest sprawa jednej drużyny. REMONT OBIEKTÓW BĘDĄCYCH WE WŁADANIU OKRĘGU TEŻ JEST POTRZEBĄ ZBIOROWĄ.

Idąc dalej, w akapicie następnym Druh wskazuje, że:

„...jednostka centralna może pełnić funkcję redystrybucyjną tzn.wyrównywać nierówności majątkowe, poprzez przekazywanie pieniędzy od środowisk bogatych do biednych. Tę działalność można uzasadniać istnieniem pewnej solidarności społecznej."

  1. Po pierwsze Druhu żadna jednostka finansowa nie pełni funkcji, a jedynie ją realizuje. Z kolei istotą funkcji redystrybucyjnej nie jest wyrównywanie nierówności majątkowych (w naszym przypadku), a powtórny podział zebranych środków. Wyrównywanie nierówności może być jedynie celem jaki chce osiągnąć dana jednostka przez realizację funkcji redystrybucyjnej. Dalej Druhu - nie ma „pewnej sprawiedliwości społecznej", albo ona jest, albo jej nie ma. Nie można funkcji redystrybucyjnej uzasadniać jej istnieniem (tzn. sprawiedliwością społeczną), a może ona jedynie na nią wpływać wśród wielu innych czynników.
  1. W następnym akapicie Druh wspomina o „dobru prywatnym", jakoby remont harcówek służył realizacji tylko i wyłącznie dobru poszczególnej drużyny. Znowu pojawia się tu kolejna nieścisłość. Zgodnie z teorią prawa cywilnego, a tu należy się odnieść do tej teorii, dobrem prywatnym jest takie z którego może korzystać na zasadzie wyłączności jeden podmiot (tak w uproszczeniu), a ja już wykazałem wcześniej (patrz pkt. 1), że rozmawiamy o dobru publicznym. Teorię Druha uznaje więc za całkowicie niewłaściwą. Reasumując więc wykazał się Druh nieznajomością teorii finansów publicznych, na którą się powołuje.

To wszystko nie dotyczy jednak meritum sprawy, a błędów, wynikających z nieznajomości pojęć jakimi się Druh posługuje. Znalazłem jeszcze kilka błędów pojęciowych, ale nie„będę już dobijał gwoździ do trumny". Dla celów dydaktycznych pod tym kontem mogę sporządzić Druhowi całościową analizę artykułu.

  1. Co do samego działania funduszu to nie ma on w swoim założeniu finansowania całości remontu, a jedynie współfinansowanie. Oznacza to, że większość wydatków ma być pokrywana z pieniędzy pozyskanych przez środowiska. Mam tu na myśli sponsorów prywatnych, środki pochodzące z akcji zarobkowych, funduszy unijnych oraz środki własne środowiska. Fundusz ma być jedynie pomocą w przeprowadzaniu remontów, bo ciężko jest zebrać pieniądze potrzebne na kompleksowy remont budynku. Proszę mi uwierzyć, że to nie chodzi tylko o to, żeby pionkowska harcówka została wyremontowana. Powstaje też pytanie, co się stanie za 10 czy 20 lat z budynkami będącymi we władaniu Okręgu jeżeli nie będziemy o nie dbali, gdzie Twoje, moje i wszystkie inne dzieci będę miały zbiórki... w ruinie, czy w dobrze utrzymanej harcówce. Czy nie warto utrzymać bazy „Latarnia Morska" w Piaskach, żeby harcerki i harcerze z całej Polski mogli korzystać z tego organizując tam obozy i biwaki. Wyobraź sobie, że chcesz z drużyną pojechać nad morze i po co masz płacić za camping mnóstwo pieniędzy, skoro możesz pojechać z drużyną do harcerskiej bazy. Jeśli nie będziemy o to dbali to władze lokalne obiorą nam ten teren tłumacząc to w ten sposób, że nie potrafimy o budynek w należyty sposób zadbać. Czy nie jest to ważny cel? Nie wiem jak TY, ale ja będąc rodzicem nie puściłbym swojego dziecka na zbiórkę do pomieszczenia, gdzie cieknie z dachu i grozi zawaleniem.
  1. Nie jest też tak, że fundusz stawia drużynowego przed dylematem czy kupić namiot, czy wyremontować harcówkę. Środki pośrednie są i tak pobierane przez Okręg, a zdaniem pomysłodawców funduszu Okręg jest w stanie sprawnie funkcjonować i przekazywać jednocześnie część środków na to, aby wspomóc corocznie remont jednego z własnych obiektów. Nikomu z tego powodu nie ubędzie i drużynowy będzie mógł kupić namiot dla swojej drużyny. Wyobraź sobie sytuację, w której jakieś środowisko pozyskało fundusze ze środków unijnych, z tym, że najpierw musi samo sfinansować pracę, aby dopiero potem mogło odzyskać zainwestowane środki. Czy nie lepiej skorzystać ze środków zgromadzonych na funduszu, niż zaciągać kredyt. Czy z ekonomicznego punku widzenia nie opłaca się to bardziej?
  1. Odniosę się może jeszcze do kwestii komentarza Druha Gajdzińskiego. Nie widzę podstaw do tego, aby fundusz ten w jakikolwiek negatywnie wpłynął na postawę jakiegokolwiek członka ZHR. Tym bardziej nie rozumiem Druha protestu. Czy nie chce Druh, aby małym kosztem harcerki i harcerze mogli odbywać zbiórki w dobrych warunkach. Uważam, że fundusz ten może być pozytywnym impulsem do bardziej wnikliwego zajęcia się sprawą budynków będących we władaniu ZHR. Nasuwa mi się do głowy jedno pytanie: Dlaczego większość harcówek w Związku jest w kiepskim stanie? Może dlatego, że do tej pory taki fundusz nie istniał.

Podsumowując tę polemikę uważam, że Druh Maciej w ogóle nie zrozumiał idei powstania owego funduszu. Nie znalazłem w Druha artykule żadnego argumentu, który wskazywałby na to, że powstanie tego funduszu było z „harcerskiego jak i ekonomicznego"punktu widzenia złym posunięciem.

Najbardziej natomiast rozbawiło mnie porównywanie funduszu do charakterystycznego dla reżimu socjalistycznego. Otóż chcę Druha uświadomić, że w dniu dzisiejszym w Rzeczypospolitej Polskiej funkcjonującej jako demokratyczne państwo prawnejedną z form wspierania społeczności lokalnej są FUNDUSZE CELOWE. Apel swój, o pokorę i refleksję, niech więc Druh skieruje do Parlamentu jako władzy ustawodawczej w naszym państwie.

A na koniec moja osobista prośba: Maćku, następnym razem zabierając się za krytykę czegoś zastanów się czy wiesz co krytykujesz i nie krytykuj dla samej krytyki.phm. Włodzimierz Dola, Mazowiecka Chorągiew Harcerzy ZHR
Urodzony w 1984w Pionkach. Do harcerstwa wstąpiłem we wrześniu 1994 r. do 41 PGZ„Wilczki". Następnie byłem harcerzem, zastępowym i przybocznym 41 PDH„Zarzewie". Idąc na studia do Lublina w 2003 r. założyłem 41 PDW„Eleusis" i przez 3 lata byłem jej drużynowym. Następnie byłem przez jedną kadencję sekretarzem Zarządu Obwodu „Ziemia Radomska" oraz wicekomendantem Mazowieckiego Okręgu HOPR. Obecnie jestem członkiem Komendy PHH „Darzbór"i Sekretarzem Komisji Instruktorskiej Mazowieckiej Chorągwi Harcerzy.

 

Prywatnie „prawie" absolwent Administracji (pozostała tylko obrona pracy magisterskiej) i student IV roku Prawa na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Ciekawostką w moim życiu jest to, że startowałem do Rady Miasta w Pionkach (zabrakło mi 8 głosów).